opracował Wojciech Frazik
Franciszek Niepokólczycki w opiniach aparatu represji
Zwolnienie płk. Franciszka
Niepokólczyckiego z więzienia 22 XII 1956 r. nie oznaczało, że komunistyczny
aparat represji przestał interesować się osobą byłego prezesa II Zarządu
Głównego WiN. Postanowieniem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie dzień ten
miał być początkiem sześciomiesięcznej przerwy w odbywaniu kary, udzielonej
pułkownikowi ze względu na stan zdrowia[1].
14 VI 1957 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego postanowił przedłużyć ją o
następne pół roku[2]. Gdy zbliżał
się termin powrotu F. Niepokólczyckiego do więzienia, jego adwokat Mieczysław
Iżycki wystąpił z wnioskiem o warunkowe zwolnienie pułkownika z odbycia reszty
orzeczonej kary 12 lat więzienia[3].
W związku z tym wnioskiem Sąd WOW 10 XII 1957 r. przedłużył przerwę w odbywaniu
kary o dwa miesiące i zażądał od naczelnika więzienia we Wronkach opinii o F.
Niepokólczyckim[4]. W
odpowiedzi powstał publikowany niżej dokument nr 1. Dzień przed końcem przerwy,
21 II 1958 r., sąd ten podjął decyzję o warunkowym zwolnieniu płk.
Niepokólczyckiego z więzienia, ustalając okres próby – czas pozostały do
odbycia reszty kary[5].
Od samego początku pobytu na
wolności dawny prezes II ZG WiN znajdował się oczywiście pod czujnym okiem
Służby Bezpieczeństwa – kontynuatorki dzieła MBP. Na podstawie danych
agenturalnych pod koniec 1958 r. w Departamencie III MSW sporządzono
„Informację”, która podsumowywała działalność i zamierzenia F.
Niepokólczyckiego po opuszczeniu przez niego murów więziennych (dokument nr 2).
Pomijając cele, dla których oba dokumenty sporządzono, specyficzny dla
aparatu bezpieczeństwa sposób postrzegania różnych zjawisk, warto zwrócić uwagę
na wyłaniającą się z obu pism sylwetkę pułkownika. Cechami, które wysuwają się
na plan pierwszy, są: poczucie własnej godności oraz przekonanie o konieczności
prowadzenia dalszej walki o Polskę, choć innymi metodami, wynikającymi ze
zmienionych warunków. Płk Niepokólczycki w więzieniu i po wyjściu na wolność
pozostał dowódcą odpowiedzialnym za swoich podwładnych, ale również za
organizację, której przewodził. Dostrzegł, jak wielką rolę w pozbawionym
możliwości walki czynnej społeczeństwie odegra czynnik moralny, a w jego
kształtowaniu legenda Armii Krajowej, którą uważał za dobro ogólnonarodowe.
[…]
„Zeszyty
Historyczne WiN-u” nr 18: 2002