Ewa Zając

Glosa w sprawie akt operacyjnych w pracy historyka

Debata nad użytecznością i wykorzystaniem w badaniach naukowych materiałów archiwalnych zgromadzonych oraz wytworzonych przez aparat bezpieczeństwa PRL-u, zamiast być domeną historyków, już u zarania III RP została zawłaszczona przez wpływowe środowiska opiniotwórcze i polityków[1] Stała się – co samo w sobie jest zrozumiałe – fragmentem dyskusji na temat istoty systemu komunistycznego oraz przebiegu i oceny procesu transformacji ustrojowej. Jednakże obiektywnemu opisowi najnowszej historii Polski źle wróżył fakt, że problemy metodologiczne i warsztatowe, które najpierw powinny być rozstrzygnięte przez specjalistów, stały się kartą przetargową w politycznych sporach[2] Nie powinien więc dziwić fakt, że kiedy wreszcie otworzono przed historykami archiwa SB, okazało się, że nasza wiedza o funkcjonowaniu aparatu bezpieczeństwa jest niewielka, a w niektórych aspektach właściwie żadna.

Rozwojowi i wiarygodności badań nad szeroko pojętymi dziejami komunistycznego aparatu represji PRL źle również służyła – zresztą do dziś jeszcze lansowana teza – że z powodu zasięgu zniszczeń jakim zostały poddane archiwalia bezpieki, niemożliwe jest w większości przypadków ustalenie obiektywnej prawdy. Kilkuletnie i możliwe tylko dzięki istnieniu Instytutu Pamięci Narodowej doświadczenia wielu badaczy, również spoza IPN, oparte na systematycznej lekturze różnego rodzaju akt wytworzonych przez różne jednostki organizacyjne SB, wskazują na co innego. Otóż mimo zniszczeń lub jak sugerują niektórzy – „rozproszeń”, w większości wypadków odkrycie takiej prawdy jest możliwe. Pod warunkiem wszakże, że wytworzony zostanie odpowiedni warsztat badawczy oparty na rzetelnej wiedzy o funkcjonowaniu resortu represji w różnych jego aspektach[3]. Rozwiązanie licznych problemów metodologiczno-warsztatowych może mieć jeszcze jeden ważny, bo o zasięgu wykraczającym poza „studio historyka”, skutek. Pozwoli wreszcie uporać się z zaszczepionym opinii publicznej w początkach III RP, wciąż jednak funkcjonującym, mitem o masowych fałszerstwach, którym poddawane były te akta w ciągu całego okresu istnienia UB–SB. Kwestie te zawsze są w odpowiednich momentach przywoływane przez przeciwników ujawniania prawdy o epoce PRL-u, ze zwróceniem uwagi na – co jest przecież oczywiste – negatywne możliwości badawcze tego typu dokumentacji. Warto o tym wspomnieć, bowiem kiedy pojawiają się informacje o istnieniu dokumentacji dotyczącej tajnej współpracy jakiejś znanej osoby, przeciwnicy upubliczniania zawartości akt dokonują tego typu manipulacji[4].

Kilka uwag ogólnych

Akta operacyjne były bieżącym zapisem konkretnych przedsięwzięć podejmowanych przez SB w stosunku do osób lub środowisk uznawanych za wrogie. Jako „materialny” rezultat tych działań pozwalają je skutecznie – powtórzmy to jeszcze raz: niezależnie od, i mimo, zniszczeń jakim zostały poddane na przełomie lat 80. i 90.[5] – rekonstruować. Jednakże zawsze, kiedy archiwalia peerelowskiego aparatu represji wykorzystywane są jako źródło, pamiętać trzeba o różnych zadaniach, jakie w funkcjonowaniu bezpieki pełniły poszczególne kategorie akt operacyjnych i z czego specyfika ta wynikała. Ma to bowiem bardzo poważne konsekwencje metodologiczne, których z kolei funkcją są konkretne rezultaty badawcze.

Nieumiejętne poznanie i rozgraniczenie dokumentacji operacyjnej w kontekście roli, jaką pełniła w bieżącej pracy bezpieki, w połączeniu z nonszalancją badawczą cechującą niektórych historyków zajmujących się dziejami PRL-u (jej skutkiem jest m.in. „zawężenie” i ograniczenie kwerendy źródłowej do jednej tylko kategorii tej dokumentacji), może prowadzić i często prowadzi nie tylko do chybionych, ale co gorsza przeciwnych w stosunku do stanu faktycznego wniosków. Dobrą tego ilustracją są dwa konkretne przykłady. Otóż Lesław Maleszka i Henryk Karkosza w świetle akt postępowań przygotowawczych należeli do osób szczególnie prześladowanych. W dokumentacji śledczej gromadzonej od 1977 do 1983 r. na działaczy Studenckiego Komitetu Solidarności, Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Konfederacji Polski Niepodległej, a także członków i osoby współpracujące z NSZZ „Solidarność”, według protokołów zniszczeń dowodów rzeczowych, w latach 1977–1980 przeszukania mieszkania i osoby Maleszki dokonano 12 razy, a Karkoszy 8 razy. Dla porównania, w tym samym mniej więcej czasie w stosunku do Józefa Barana miało to miejsce 3 razy, Liliany Batko – 5 razy, Krzysztofa Dawidowicza – 1 raz, Ewy Kulik – 5 razy, Adama Macedońskiego – 2 razy [6] . Fakt współpracy Maleszki i Karkoszy – choć źródła tej wiedzy są w obu wypadkach odmienne – jest już dzisiaj bezsporny. Nie ulega jednak wątpliwości, że po z górą czteroletnim funkcjonowaniu IPN wiedza o związkach agenturalnych z SB konkretnych osób jest ciągle niewielka. Przy wybiórczym traktowaniu tej dokumentacji nietrudno więc o pomyłki, tak w jedną, jak i drugą stronę.

Odmienność zadań, jakie pełniła ta dokumentacja w działaniach SB, miała wpływ również na „położenie” akt w archiwach pionu „C”[7] , w których spoczywały w odpowiednim porządku, stanowiącym odzwierciedlenie ich pochodzenia i funkcji w czasie, kiedy były „czynne”. W przypadku materiałów operacyjnych Zarządzeniem Nr 034/74 ministra spraw wewnętrznych (co zostało powtórzone w późniejszym Zarządzeniu Nr 049/85), celem ujednolicenia sygnatur dla poszczególnych „spraw” wprowadzono dla całego kraju następujące symbole:

I – osobowe źródła informacji, dysponenci (właściciele, najemcy itp.) lokali kontaktowych (LK), mieszkań konspiracyjnych (MK), kandydaci na osobowe źródła informacji, na dysponentów LK i MK Służby Bezpieczeństwa;

I-m – osobowe źródła informacji, dysponenci LK, MK, kandydaci na osobowe źródła informacji, na dysponentów LK i MK Milicji Obywatelskiej;

I-w – osobowe źródła informacji, dysponenci LK, MK, Zwiadu Wojsk Ochrony Pogranicza, Szefostwa Wojskowej Służby Wewnętrznej (WSW) MON, WSW Jednostek Wojskowych MSW;

II – akta rozpracowań operacyjnych SB;

II-m – akta rozpracowań operacyjnych MO;

II-w – akta rozpracowań Zwiadu WOP, Szefostwa WSW MON, WSW Jednostek Wojskowych MSW;

III – akta postępowań przygotowawczych SB;

III-m – akta postępowań przygotowawczych MO;

III-w – akta postępowań przygotowawczych Zwiadu WOP, Szefostwa WSW MON, WSW Jednostek Wojskowych MSW;

IV – sprawy obiektowo-zagadnieniowe SB;

IV-m – sprawy obiektowo-zagadnieniowe MO;

IV-w – sprawy obiektowo-zagadnieniowe Zwiadu WOP, Szefostwa WSW MON, WSW Jednostek Wojskowych MSW[8] .

Z kolei aktywna rola w pracy jednostek operacyjnych SB szeroko pojętej ewidencji[9] (archiwum było jej częścią), która w praktyce pociągała za sobą często m.in. konieczność szybkiego udostępnienia materiałów dla pracy bieżącej posiadających duże znaczenie i stanowiących pomoc w ustaleniu i wykonywaniu czynności operacyjnych, determinowała wygląd tej dokumentacji. W związku z tym w układzie archiwalnym przy tworzeniu zespołów bądź zagadnień należało dla akt operacyjnych zachować formę teczek personalnych, bowiem – jak pisano w materiałach szkoleniowych – [...] w aktach znajdujących się w składnicach pionu „C” opisana jest wroga działalność ludzi, pokazana rola tajnych współpracowników i metody rozpracowania. Ludzie ci [...], żyją i działają, a ich teczki dość często wracają z powrotem do rąk pracownika operacyjnego [10].

Informacje, jakie zawierają akta operacyjne, są dostatecznym powodem, dla którego powinniśmy ze zdwojoną ostrożnością i szczególną wrażliwością badawczą je traktować. Nie ulega również wątpliwości, że spośród nich największe emocje, nie tylko poznawcze, wywołują akta dokumentujące tajną współpracę, a więc te oznaczone cyfrą I.

Rejestracja i ewidencja agentury

Zgodnie z funkcjonującymi w MSW instrukcjami agentura była rejestrowana w dzienniku rejestracyjnym oraz różnych kartotekach[11] . Fakt współpracy był dokumentowany w postaci teczki personalnej i teczki pracy tajnego współpracownika. W chwili rezygnacji z dalszych kontaktów z tajnym współpracownikiem teczki te składano do archiwum i wpisywano do księgi inwentarzowej (dziennika archiwalnego), której kolejny numer (liczba porządkowa) łamany przez rzymskie I stanowił sygnaturę akt [12] .

Formalnym początkiem „spraw”prowadzonych przez jednostki operacyjne była ich rejestracja. W praktyce oznaczało to, że po zatwierdzeniu decyzji o wszczęciu „sprawy” lub podjęciu innych działań podlegających rejestracji, zgodnie z obowiązującą w tym zakresie instrukcją, pracownik operacyjny musiał niezwłocznie i bezwzględnie zarejestrować ją – odpowiednią kartą rejestracyjną– w ewidencji operacyjnej. Tam wpisywana była do dziennika rejestracyjnego, którego kolejny numer (liczba porządkowa) stawał się jej numerem rejestracyjnym (ewidencyjnym) „sprawy”. Od 1962 r. obowiązywał dziennik rejestracyjny wspólny dla wszystkich kategorii „zainteresowań” operacyjnych, a jedynym kryterium wpisu była kolejność zgłoszeń. W krakowskim Wydziale „C” od 1962 r. do końca istnienia SB „zabezpieczono” w ten sposób około 35 000 „spraw” różnych kategorii[13] . W dzienniku tym odnotowywane były także wszystkie ważne z operacyjnego punktu widzenia zmiany, jakim „sprawa” podlegała, aż do jej zakończenia lub zaniechania. Wówczas materiały składano do archiwum, gdzie wpisywano je do dziennika archiwalnego; sygnaturę archiwalną materiałów operacyjnych stanowiła kolejna pozycja (liczba porządkowa) w inwentarzu łamana przez symbol (cyfra rzymska) danego rodzaju akt. Zapis w dzienniku rejestracyjnym jest więc historią – „w pigułce” – przebiegu „sprawy”. Warto też podkreślić, że w dzienniku rejestracyjnym nie wpisywano nazwisk rejestrowanych osób.

Jeżeli rejestracja dotyczyła osoby, tak jak to było w przypadku tajnego współpracownika, równocześnie z wpisem do dziennika rejestracyjnego, kartą E-14 (później Mkr-2) wprowadzano jej dane osobowe do kartoteki ogólnoinformacyjnej (KOI), tu z kolei bez ujawniania kategorii rejestracji. Poza personaliami widniał na niej numer ewidencyjny[14] i nazwa jednostki operacyjnej, ewentualnie informacja o zastrzeżeniu[15]. Dopiero po zakończeniu „sprawy” i złożeniu materiałów do archiwum następną kartą E-14 (wymieniano karty) uzupełniano dane o kategorię rejestracji, powód zakończenia oraz numer archiwalny. Również w korespondencji odnoszącej się do „spraw czynnych” podawano jedynie numer rejestracyjny, który w powiązaniu z nazwiskiem wskazywał jedynie na fakt aktualnego „zainteresowania” osobą. Istotne było to, że dany numer dotyczył tylko tej „sprawy”. Taki sposób ewidencjonowania „spraw” i wynikający z niego sposób obiegu informacji po pierwsze służyły zabezpieczeniu danych osób rejestrowanych i „zainteresowań” resortu spraw wewnętrznych przed ujawnieniem na zewnątrz. Po drugie, zasady te gwarantowały konspirację działań jednostek uprawnionych do korzystania z ewidencji – również wewnątrz resortu. Stanowiło to jeden z podstawowych wymogów pracy operacyjnej. Natomiast te przepisy i procedury, które w resorcie MSW przed laty gwarantowały utajnienie działań jednostek operacyjnych, dzisiaj z powodzeniem mogą służyć – jak to niżej zobaczymy – ich wiarygodnej rekonstrukcji.

Jednostki SB MSW rejestrowały „sprawy” i osoby w Wydziale I Biura „C” MSW, natomiast jednostki SB komend wojewódzkich i powiatowych (równorzędnych) MO w sekcji I wydziału „C” odpowiedniej KW MO, której pracownicy zobligowani byli też do przesyłania odpisów kart rejestracyjnych do Biura „C”. Na podstawie otrzymanych kart rejestracyjnych Biuro (wydział) „C” wydawał jednostkom rejestrującym obwoluty odpowiednich teczek z adnotacją o zarejestrowaniu i z numerem ewidencyjnym[16] . Funkcjonariusze zobligowani byli także do natychmiastowego zgłaszania (na kartach E-16, później Mkr-3) wszystkich dodatkowych informacji dotyczących zarejestrowanych przez nich „spraw”, osób i „zainteresowań”. Konieczność taka istniała zwłaszcza w przypadku przekazania sprawy lub tajnego współpracownika innemu pracownikowi do dalszego prowadzenia, uzyskania nowych informacji o środowisku, o osobie zarejestrowanej np. dotyczących zmiany danych personalnych, miejsca zamieszkania czy pracy. Na przełomie 1989 i 1990 r., w czasie dokonywania masowych zniszczeń, za pomocą tych kart (E-16, Mkr-3) wycofywano „sprawy” z kartotek. Zasadą było bowiem, że za zniszczeniem dokumentacji operacyjnej szło „zdejmowanie” ich z ewidencji w KOI, której karty były również „odsyłaczem” – w obiegu informacji w ramach pionu „C” – bądź do spraw czynnych, bądź do materiałów archiwalnych.

Trzeba pamiętać, że dokumentacja kartoteczno-ewidencyjna wskazuje jedynie na fakt rejestracji sprawy, w tym wypadku tajnego współpracownika, i czas trwania tej współpracy. Zapisane są w niej również wszystkie istotne z operacyjnego punktu widzenia zmiany, jak na przykład zmiana pseudonimu lub jednostki prowadzącej. Jednakże wiedzy o rzeczywistym przebiegu współpracy i formach aktywności konfidenta powinno się szukać w dokumentacji operacyjnej, przede wszystkim w teczce personalnej i teczce pracy.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że zdarzają się czasem sytuacje, w których samo istnienie tych teczek, a mówiąc precyzyjniej ich wygląd i obecna zawartość – paradoksalnie – mistyfikują stan faktyczny. Ma to miejsce zwłaszcza wtedy, i nie są to odosobnione wypadki, gdy materiały nie zachowały się w kompletnym stanie, np. pozostawiono jedynie okładki z kilkoma mało istotnymi dokumentami[17] . W połączeniu z brakiem podstawowej wiedzy na temat funkcjonowania UB–SB i niewielkim doświadczeniem badacza w obcowaniu z esbeckimi aktami w ogóle, może doprowadzić to do fałszywych wniosków. Nie ulega zatem wątpliwości, że w takich przypadkach zawsze regułą winna być poszerzona kwerenda przeprowadzona we wszystkich zidentyfikowanych i zachowanych aktach operacyjnych dotyczących środowiska, w którym agent ten mógł funkcjonować (Sprawy Operacyjnego Rozpracowania – SOR, Sprawy Operacyjnego Sprawdzenia – SOS, Kwestionariusze Ewidencyjne – KE założone na poszczególne osoby i ewentualnie „obiektówki”). Trzeba też sięgnąć do akt administracyjnych i to nie tylko do tych wytworzonych przez jednostkę, dla której dany konfident pracował, ale także pozostałych po miejscowym wydziale „C”. Wiedza na temat zależności organizacyjnych i podziału kompetencji, obiegu informacji oraz procedur ewidencyjnych obowiązujących w MSW sugerują ponadto poszerzenie kwerendy o dokumenty wytworzone przez „centralę” tj. odpowiedni Departament i Biuro „C”.

Gromadzenie materiałów w formie teczki personalnej i teczki pracy miało na celu stałą i pełną kontrolę tajnego współpracownika oraz nieprzerwane, zarówno z praktycznych, jak i biurokratycznych powodów, dokumentowanie współpracy. Równocześnie jednak z deponowanych w teczce pracy donosów sporządzano kopie, meldunki operacyjne, informacje, wyciągi itp., które kierowane były do „teczek” osób, środowisk i spraw, do rozpracowania których – wszak werbunek był zwykle celowy – tajny współpracownik był pozyskany i wykorzystywany. Również kopie niektórych materiałów umieszczanych w teczce personalnej trafiały, zgodnie z obowiązującymi w MSW przepisami i praktyką, do ogólnej dokumentacji. Dotyczy to m.in. potwierdzeń wypłat z funduszu „O”, które kierowane były do zbiorczych raportów kasowych. Nie ma na nich wprawdzie własnoręcznego podpisu informatora, ale są tam inne elementy identyfikujące, np. numer rejestracyjny (ewidencyjny). Reasumując więc, poza teczką personalną i teczką pracy, podstawowymi źródłami informacji umożliwiającymi ustalenie personaliów osób będących w przeszłości tajnymi współpracownikami są:

1) kartoteki – Kartoteka Ogólnoinformacyjna (KOI, ułożona alfabetycznie i rejestrująca wszystkie osoby będące w zainteresowaniu cywilnych i wojskowych służb specjalnych), Kartoteka Rejestracji Czynnych i Wyeliminowanych Tajnych Współpracowników SB MSW, kartoteki pseudonimów i kryptonimów operacyjnych, kartoteki tematyczno-zagadnieniowe, skorowidze tematyczne (w archiwum), wewnętrzne kartoteki służb i Departamentów MSW i inne;

2) księgi inwentarzowe (dzienniki archiwalne) materiałów przekazanych do archiwum, dotyczące prowadzonych przez służby specjalne „spraw” i związanych z nimi osób;

3) inne materiały ewidencyjne np. dzienniki rejestracyjne, dzienniki koordynacyjne;

4) zachowane akta operacyjne różnej kategorii (w tym teczki personalne i teczki pracy innych TW);

5) akta administracyjne,

a ponadto:

6) akta paszportowe;

7) kartoteki odtworzeniowe Biura oraz Wydziałów Ewidencji i Archiwum stworzone w latach 90. w UOP;

8) protokoły zniszczeń spraw czynnych i archiwalnych[18].

Według instrukcji dotyczących pracy operacyjnej[19] w zwalczaniu „wrogiej działalności” kluczowe znaczenie miał dopływ informacji z interesujących UB–SB dziedzin. Natomiast z punktu widzenia praktyki i pragmatyki operacyjnej niezwykle istotna była również wiedza o źródłach tych informacji, wskazywała ona bowiem na ich jakość, a co za tym idzie realną przydatność i użyteczność w konkretnych działaniach bezpieki. W związku z tym w dokumentacji operacyjnej pochodzenie informacji było zwykle czytelnie komunikowane, w ramach obowiązującego w tym względzie kanonu i – co ważne – rutyny funkcjonującej w danej jednostce czy pionie. Wykorzystując archiwalia bezpieki do badań nad fragmentami rzeczywistości społecznej (politycznej, gospodarczej, kulturalnej)[20], które znajdowały się w obrębie zainteresowania aparatu represji, historyk zawsze będzie trafiał na komunikaty o źródłach wiedzy na temat zjawisk, poszczególnych osób, grup czyśrodowisk, wchodzących w zakres tego zainteresowania.

Źródła informacji dzielono na dwie kategorie: rzeczowe i osobowe[21]. Wśród tych ostatnich szczególną rolę przypisywano tajnym współpracownikom, których właściwy dobór i prawidłowe rozmieszczenie oraz odpowiednio z nimi zorganizowana praca stanowiła o ofensywności działań operacyjnych[22]. O ile ówczesny odbiorca dokumentu (inny funkcjonariusz, zwierzchnik itp.) zwykle nie miał kłopotów z odczytaniem komunikatu o źródle zawartej w nim informacji, o tyle dla współczesnego badacza nie zawsze jest to od razu jasne. Kiedy więc historyk w badanych dokumentach odnajdzie wątpliwy lub mało precyzyjny zapis na temat pochodzenia wiedzy o interesującej bezpiekę dziedzinie, powinien pokusić się o ustalenie jego kategorii. W przypadku osobowych źródeł informacji (w skrócie: ozi) bezwzględnie musi dążyć do identyfikacji delatorów. Wiedza taka ma bowiem zasadnicze znaczenie dla oceny zarówno wiarygodności przekazywanych przez nich informacji, jak i – mamy już dzisiaj przecież świadomość czynnej (ofensywnej) roli wielu agentów – możliwości bezpieki w stosunku do „kontrolowanych” osób lub środowisk. Tak więc uchylanie się od takich ustaleń może prowadzić do licznych i poważnych skutków metodologicznych i syntetycznych[23].

Idealna jest oczywiście sytuacja, gdy zachowały się teczka personalna i (jedno- lub wielotomowa) teczka pracy. Brak takich „jednoznacznie świadczących”[24] o współpracy źródeł utrudnia wprawdzie, ale jednak nie wyklucza bezspornego identyfikowania agentury. Nie uniemożliwia tego również ograniczony dostęp lub w większości wypadków nawet jego zupełny brak – z powodów prawnych i proceduralnych – do materiałów ewidencyjnych w przeszłości wytworzonych przez bezpiekę. Identyfikacji konfidentów można dokonać w sposób pośredni zestawiając i porównując informacje odnalezione wmateriałach operacyjnych różnych kategorii i aktach administracyjnych. Konfrontacja taka powinna się odbywać w oparciu o rzetelną wiedzę w kwestii formalnego i realnego funkcjonowania, organizacji, stosowanych technik działania[25] itp. resortu spraw wewnętrznych. W wielu przypadkach, i to często w tych najbardziej spektakularnych, trudnych i często dla niektórych osób i środowisk niewygodnych, będzie to jedyna metoda.

Casus tajnego współpracownika „Monika”

W aktach operacyjnych wielu spraw założonych na SKS, a także na inne krakowskie środowiska opozycyjne (ROPCziO, KPN, Ruch Młodej Polski, NSZZ „S”) z przełomu lat 70. i 80.[26], występują zarówno informacje dotyczące sposobów wykorzystywania tajnego współpracownika „Monika” w planach SB wobec tych grup, jak i meldunki sporządzone na podstawie jego donosów[27]. Różnorodnego rodzaju informacje na temat i tej współpracy, i osoby, pojawiają się również w aktach administracyjnych Wydziału III[28], dla którego informator ten wówczas pracował, a także Wydziału „C” KW MO Kraków. Są to m. in. plany pracy i sprawozdania, fundusz „O” (operacyjny), dane na temat ruchu spraw i sieci agenturalnej, akta dotyczące internowanych itp. Wynika z nich, że w wymienionych wyżej środowiskach uplasowany był tajny współpracownik „Monika”, zarejestrowany pod numerem 21120 i pozostający na kontakcie Adama Wolnickiego. Analiza sytuacyjno-kontekstowa i konfrontacja informacji odnalezionych w powyższych zespołach akt, pozwala na nie budzące wątpliwości ustalenie tożsamości tej osoby.

Poprzedzone to zostało bardzo pomocną w takiej sytuacji konstatacją, opartą na dodatkowych badaniach, że od wiosny 1979 do wiosny 1982 r. w czynnej sieci agenturalnej Wydziału III występował – aktywny w opozycyjnych ugrupowaniach – tylko jeden tajny współpracownik o takim pseudonimie. Wprawdzie na liście czynnej agentury Wydziału III sporządzonej dla potrzeb kierownictwa SB w związku z planowaną w czerwcu 1979 r. pierwszą pielgrzymką Jana Pawła II do Polski widnieje tw „Monika” o numerze rejestracyjnym 17676[29], ale – o czym niżej – nie musimy go uwzględniać. Nie ma tam natomiast tw „Monika” numer 21120, z którym, jak wynika z dokumentów funduszu „O”, w czerwcu tr. Wolnicki spotkał się kilka razy. Brak tego agenta na wspomnianej liście może brać się chociażby z tej prostej przyczyny, iż w chwili jej sporządzania, co musiało mieć miejsce jakiś czas, i to spory, przed planowanym terminem wizyty Ojca Świętego, nie funkcjonował on jeszcze w czynnej sieci. Połączenie obu tych informacji może więc być pośrednią, ale istotną wskazówką dotyczącą ustalenia początku tej współpracy. Wobec braku możliwości uzyskania takiej wiedzy przy pomocy najbardziej wiarygodnego w tym względzie źródła tj. dziennika rejestracyjnego, tego rodzaju zapisy – jako jedyne w tej materii źródła – są nie do przecenienia.

Żeby wyjaśnić pominięcie w tym kontekście tw „Monika” numer rej. 17676 należy dodać, że zachowała się jego teczka personalna. Z odnalezionego w niej dokumentu z 2 IV 1980 r. zawierającego charakterystykę tego agenta wynika wprawdzie, że w maju 1977 r. został on wprowadzony do krakowskiego SKS, ale już w czerwcu wyjechał za granicę i do chwili obecnej [tj. do 2 IV 1980 r. – E.Z.] nie powrócił do kraju, w związku z czym został wyeliminowany z sieci TW[30].

Informacje przekazywane przez „Monikę” w dużym stopniu dotyczą spraw związanych z działaniami poligraficznymi i wydawniczymi większości, o ile nie wszystkich ówczesnych opozycyjnych grup w Krakowie. Świadczą równocześnie, że był to konfident mający do nich wszystkich bezpośredni dostęp, co w połączeniu z treścią informacji przez niego przekazywanych i zadaniami, jakie z poruczenia mocodawców wykonywał, uprawnia do wniosku, że był agentem – z punktu widzenia bezpieki – niezwykle ważnym. Tak więc, jak nie można wiarygodnie i rzetelnie opisywać historii różnych niezależnych krakowskich formacji z lat 70. i 80. – począwszy od SKS – bez wiedzy, że „Ketman” vel „Return” vel „Tomek” to Lesław Maleszka, tak nie można również tego robić bez stwierdzenia, że pod pseudonimem „Monika” kryje się Henryk Karkosza.

Przykłady

W zestawieniach dotyczących rozliczeń funduszu operacyjnego Wydziału III KW MO Kraków za 1979 r. odnaleziono dokumenty świadczące o poniesionych kosztach związanych z obsługą tw o pseudonimie „Monika”. Raporty kasowe to sformalizowane druki w kilku wzorach, które były wykorzystywane zależnie od potrzeby. Jedne służyły do potwierdzania kosztów związanych tylko z konsumpcją podczas spotkania z konfidentem, inne stanowiły rozliczenie kosztów poniesionych w związku z obsługą LK lub MK, jeszcze inne do kontroli wynagrodzeń przekazywanych tajnym współpracownikom za konkretne informacje lub wykonane zadania. Wszystkie musiały być sprawdzone pod względem formalnym oraz merytorycznym i zatwierdzone przez naczelnika wydziału.

Pokwitowania dotyczące wypłaty wynagrodzenia dodatkowo były opatrzone formułą: Oryginał pokwitowania odbioru gotówki dołączano do teczki t.w. nr .............. . Wśród nich, w analizowanym zespole znajduje się dziesięć świadczących o przekazaniu „Monice” nr rej. 21120 gratyfikacji pieniężnych[31] . W większości za informacje o figurantach SOR „Alfa” nr rej. 19401, która była jedną ze spraw założonych przez Wydział III KW MO w Krakowie pod koniec lat 70. na środowisko krakowskiego Studenckiego Komitetu Solidarności[32] . W jednym przypadku funkcjonariuszem rozliczającym jest Zbigniew Kluczyński, w pozostałych Adam Wolnicki. Natomiast w aktach administracyjnych krakowskiego Wydziału „C” dotyczących osób internowanych, a więc pochodzących z nieco późniejszego okresu, odnaleziono dokumenty, gdzie przy nazwisku Karkoszy widnieje ten sam numer rejestracyjny – 21120[33] . Rozbieżność czasowa nie ma tu większego znaczenia, bowiem w kontekście procedur rejestracyjno-ewidencyjnych i zasad obiegu informacji funkcjonujących w SB, nie może ulegać wątpliwości, kim był tajny współpracownik „Monika”, który w 1979 r. otrzymał w sumie 8200 złotych[34] . W przytaczanych archiwaliach numer rejestracyjny przy nazwiskach internowanych ma przede wszystkim znaczenie porządkujące i stanowi wskazówkę dokąd mają być przesłane uporządkowane dokumenty dotyczące internowania. W przypadku „czynnej” współpracy były one włączane do teczki personalnej tw trzymanej w szafie naczelnika wydziału. W przypadku „czynnego rozpracowania” do kompletowanej, bądź to w ramach Kwestionariusza Ewidencyjnego, bądź SOS-u lub SOR-u teczki „figuranta”, która była w dyspozycji funkcjonariusza operacyjnego prowadzącego „sprawę”. Numer ewidencyjny w zestawieniu z nazwiskiem świadczy więc jedynie o tym, że „zainteresowanie” to było wciąż „aktualne”. Hipotetycznie możliwa jest oczywiście sytuacja, że Karkosza w jakimś momencie odmówił dalszej współpracy. Wówczas mógł i z całą pewnością byłby kontrolowany jako „figurant” bez wymogu ponownej rejestracji, a więc dalej miałby numer 21120. W przypadku ciągłości „zainteresowania” było to możliwe i uzasadnione zarówno z punktu widzenia obowiązujących przepisów, jak i praktyki operacyjnej. Zmianę kategorii „sprawy” wystarczyło zgłosić do Wydziału „C” na formularzu E-16. Dla rzetelności badawczej trzeba więc jednocześnie dodać, że bez konfrontacji z innymi dokumentami nie można jednoznacznie stwierdzić, czy po 1979 r. i w czasie, z którego pochodzą dokumenty dotyczące internowania, Karkosza dalej był tajnym współpracownikiem.

Nie zostały dotąd odnalezione raporty kasowe Wydziału III z lat 1980–1982, podobne do opisanych wyżej indywidualnych rozliczeń funkcjonariuszy z poniesionych kosztów obsługi agentury. Jednakże w innym zespole akt administracyjnych zachowały się zbiorcze zestawienia wydatków z funduszu „O” poszczególnych jednostek operacyjnych KW MO w Krakowie z tego czasu. Według nich w okresie od 1980 do 1982 r. sierż. Adam Wolnicki, a później kpt. Wiesław Hryniewicz wypłacili tw „Monika” kolejne kwoty pieniężne[35] . Wprawdzie w dokumentach tych przy pseudonimie brak jest numeru rejestracyjnego, ale z całą pewnością chodzi o tego samego agenta. Uprawnia to do konstatacji, że wszystkie donosy pojawiające się od połowy 1979 r. w licznych sprawach założonych przez Wydział III w celu inwigilacji członków grup opozycyjnych[36] sygnowane przez agenta o pseudonimie „Monika” będącego „na kontakcie” Wolnickiego z pełną odpowiedzialnością można przypisywać Karkoszy. Z zastrzeżeniem jednak o zachowaniu ostrożności po kwietniu 1982 r. Wątpliwości, jakie wtedy się pojawiają, wynikają z odnalezionej w innym tomie akt administracyjnych Wydziału III informacji o zwerbowaniu 26 IV 1982 r. przez Wolnickiego „Moniki I” zarejestrowanej pod numer 26204[37] . Potwierdzają ten fakt zapisy, mniej więcej z tego czasu, znajdujące się w zestawieniach kasowych i dotyczące wypłat przekazanych przez Wolnickiego ktw „Monika”[38] . Wyjaśnić te wątpliwości mogłaby dodatkowa kwerenda przeprowadzona w celu ustalenia rzeczywistej aktywności „Moniki I”.

Zresztą takiej całościowej i systematycznej analizie oraz ocenie jak dotąd nie została również poddana treść donosów przekazywanych SB przez Karkoszę. Poniżej trzy zaledwie próbki z ogromu informacji dostarczonych bezpiece przez tw „Monika” nr rej. 21120.

Według raportu kasowego z 24 IX 1979 r. tw „Monika” nr rej. 21120 otrzymał 1000 zł tytułem wynagrodzenia za przekazane informacje do spraw nr rej. 018566 i 22132[39] . Pierwszy numer dotyczy SOR „Maj” tj. sprawy założonej na działacza RMP w Krakowie Janusza Pierzchałę, drugi jest numerem rejestracji sprawy „Szela” założonej na działalność Józefa Barana w środowiskach wiejskich. W dokumentacji SOR-u „Szela” znajduje się Informacja operacyjna spisana ze słów tw ps. „Monika” z tego samego dnia. W pierwszym punkcie doniesienia „Monika” opowiadał, co robił Pierzchała od 1 do 15 września, a w drugim informował o działalności agitacyjnej i wydawniczej oraz opinii Barana na temat powstania w Krakowie filii KSS KOR[40] .

Z kolei w aktach SOR „Adam” znajduje się szyfrogram z 25 VI 1979 r., w którym naczelnik Wydziału III KW MO w Krakowie zawiadamia naczelnika Wydziału I Departamentu III MSW w Warszawie, że w dniu 23. 06. 1979 roku o godz. 16 w kościele OO Dominikanów w Krakowie odbył się ślub kościelny figurantów niniejszej sprawy: Liliany Batko i Bogusława Sonika[41]. Informacje na ten temat uzyskano m.in. od tw ps. „Monika”.Z raportów kasowych wynika, że Adam Wolnicki spotkał się z tym agentem dwa dni przed tą uroczystością i dwa dni po niej, czyli właśnie w dniu datowania szyfrogramu. Otrzymał wtedy 1000 zł[42] .

W sprawie „KOS”, założonej w celu inwigilacji osób związanych z Krakowską Oficyną Studentów, tw „Monika” jest – sądząc po ilości donosów i meldunków sporządzonych na ich podstawie – jednym z ważniejszych informatorów. Niektóre z tych zapisów – wydawałoby się ni stąd ni z owąd – dotyczą zupełnie nie związanej z problematyką wydawniczą i poligraficzną kwestii funkcjonowania Komisji Zakładowej NSZZ „S” w Banku PKO BP przy ul. Wielopole w Krakowie. Pracownikiem tego banku był wówczas Karkosza, który nawet – jak „Monika” w pewnym miejscu wspomina – został mianowany do czasu wyborów Szefem Rady Koordynacyjnej K[omisji]Z[akładowych] Z[wiązków]Z[awodowych] przy bankach na Region Polski południowo-wschodniej[43] . W środowisku objętym kontrolą w ramach tej sprawy nie było innej osoby zatrudnionej w tym banku. Jeszcze bardziej interesujące i znamienne jest to, że Karkosza, który był przecież szefem Krakowskiej Oficyny Studentów, nie jest zarejestrowany do tego SOR-u, chociaż nazywany jest tam – tak zresztą jak i Maleszka – figurantem. Zresztą zdanie poniżej oficer sporządzający dokument powołuje się na informacje operacyjne uzyskiwane od tajnych współpracowników „Monika” i „Tomek”, z których wynika, że „Krakowska Oficyna Studentów” nie wznowiła swej działalności do chwili obecnej [44].

Informacji przekazanych przez Karkoszę Służbie Bezpieczeństwa są w aktach zdeponowanych w krakowskim IPN dziesiątki[45]. Ich zestawienie i gruntowna merytoryczna analiza niewątpliwie przyniesie wymierne i nie do przecenienia korzyści badawcze. Nie tylko odsłoni – co samo w sobie jest oczywiste – kulisy tej jednostkowej współpracy, ale przy okazji rzuci nieco światła na funkcjonowanie agentury w ogóle. Potwierdzony i opisany szczegół po szczególe fakt kolaboracji osoby o takiej pozycji w niezależnych strukturach wydawniczych[46] zapewne też będzie musiał wywołać inną niż dotychczas refleksję badawczą i ocenę niektórych faktów i wydarzeń z naszej najbliższej przeszłości. Nie ma bowiem żadnego powodu do myślenia, że tylko w Krakowie stopień inwigilacji i infiltracji opozycyjnych środowisk miał taki zasięg.



[1] Dzisiaj stawia to historyków PRL-u w sytuacji, że ich merytoryczne wypowiedzi muszą siłą rzeczy czasem „trącić” publicystyką.

[2] Modelowym tego przykładem są argumenty o niekompletności archiwów oraz poddawanie w wątpliwość wiarygodności dokumentów, którymi stale epatowali krytycy lustracji.

[3] S. Cenckiewicz, Oczami bezpieki. Szkice i materiały z dziejów aparatu bezpieczeństwa PRL, Kraków 2004, s. 9.

[4] Np. sprawa Małgorzaty Niezabitowskiej.

[5] Na temat zniszczeń color:black'>zob. np.: M. Grocki, Konfidenci są wśród nas, Warszawa [1992], s. 24–34.

[6] IPN Kr 07/5304, Akta kontrolno-śledcze WUSW Kraków, Akta śledztwa w sprawie o rozpowszechnianie fałszywych wiadomości, t. 17, Protokoły zniszczenia dowodów rzeczowych, k.: 11 (J. Baran), 15 (L. Batko), 43 (K. Dawidowicz), 136 (H. Karkosza), 188 (E. Kulik), 200 (A. Macedoński), 204 (L. Maleszka).

[7] Na szczeblu centralnym był to Wydział II Biura „C”, a wojewódzkim sekcja III Wydziału „C”. Więcej na ten temat zob.: P. Piotrowski, Struktury Służby Bezpieczeństwa MSW 1975–1990, „Pamięć i Sprawiedliwość”, 2003 nr 1(3), s. 85–87 oraz E. Zając, Akta operacyjne Służby Bezpieczeństwa – wybrane problemy warsztatowe w świetle przepisów i procedur obowiązujących w pionie „C”, „ZHW”, nr 19–20: 2003, s. 342–360.

[8] Zob.: E. Zając, op. cit., s. 359–360.

[9] Zarządzenie Nr 006/70 Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 1 lutego 1970 r. w sprawie pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa resortu spraw wewnętrznych. Instrukcja o pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa resortu spraw wewnętrznych [w:] „Biblia” Służby Bezpieczeństwa: Instrukcja 006/70, wstęp H. Głębocki, „Arcana”, nr 46/47: 2002, rozdz. 5, par. 26–27.

[10] IPN Kr 0179/1459, A. Fiebig, Archiwum operacyjne Służby Bezpieczeństwa, Departament Kadr i Szkolenia MSW, Warszawa 1964, s. 11.

[11] Na temat tych kartotek i ich rodzajów color:black'>zob. artykuł M. Komanieckiej w niniejszym numerze „ZHW”; Zob. także: P. Milczanowski, Specyfika struktury organizacyjnej Archiwum MSW, „ZHW”, nr 22: 2004, s. 103–114; E. Zając, op. cit.,s. 359.

[12] Zob.: W. Frazik, F. Musiał, Akta agenturalne w pracy historyka, „ZHW”, nr 19–20: 2003, s. 313–339.

[13] Specyfiką krakowskiego Wydziału „C” było rejestrowanie tajnych przeszukań (rewizji) i niektórych meldunków.

[14] W aktach wymiennie posługiwano się tymi dwoma określeniami: numer rejestracyjny lub ewidencyjny.

[15] Tj. o ograniczeniu lub całkowitym zakazie dostępu przez jednostki nieuprawnione do informacji na temat osoby „zastrzeżonej”.

[16] Więcej na temat rejestracji i ewidencji zob.: color:black'>M. Komaniecka, op. cit.; E. Zając, op. cit., s. 344–353.

[17] Zdarzają się np. sytuacje, gdy zachowała się teczka personalna tylko z ankietą (kwestionariuszem) tajnego współpracownika, w której jest informacja, że nie pobrano zobowiązania do współpracy. Gdy to tego dochodzi brak teczki pracy albo zachowane są jedynie jej okładki z jednym dokumentem wskazującym na datę i przyczyny rozwiązania współpracy np. z powodu zmiany sytuacji politycznej itp., może nasunąć się wniosek, że tej współpracy w rzeczywistości nie było. Na początek warto zwrócić chociażby uwagę na grubość grzbietu albo długość sznurka, którym akta były zszyte, a który czasem pozostał w teczce. Inną wskazówką, dzięki której możemy to ustalić (zresztą o wiele bardziej wiarygodną), jest brak ciągłości w foliacji lub paginacji pozostawionych w teczce dokumentów.

[18] Por.: Tajni współpracownicy. Dokumenty, Wydawnictwo „S”, [b.m., b.d.].

[19] Zarządzenie Nr 006/70… , rozdz. 3, s. 57.

[20] Zob.: A. Paczkowski, Archiwa aparatu bezpieczeństwa PRL jako źródło: co już zrobiono, co można zbadać, „Pamięć i Sprawiedliwość”, 2003 nr 1(3), s. 11.

[21] Wg Instrukcji 006/70: rzeczowe źródła informacji to w szczególności dokumenty i przedmioty: 1) związane z działalnością będącą przedmiotem zainteresowania SB (np. materiały szpiegowskie, ulotki, anonimy), 2) świadczące o związku osób podejrzanych z faktami będącymi przedmiotem zainteresowania operacyjnego (np. odciski linii papilarnych, przybory do szyfrowania, tajnopisy itp.), 3) uzyskane w wyniku obserwacji, przeszukania, przeglądu korespondencji (P.P., P.T., P.D.F.), nasłuchu radiowego (RKW), 4) stanowiące dokumentację pracy jednostek resortu spraw wewnętrznych (Służby Bezpieczeństwa, Służby Milicji, Departamentu Społeczno-Administracyjnego) oraz innych urzędów, instytucji państwowych i organizacji społecznych. Natomiast do osobowych źródeł informacji poza stanowiącymi najwyższą kategorię współpracy tajnymi współpracownikami (TW) Instrukcja 006 zaliczała: kontakty służbowe (KS), kontakty operacyjne (obywatelskie) (KO) i konsultantów.

[22] Zarządzenie Nr 006/70… , rozdz. 3, s. 57.

[23] A. Dudek, Z. Zblewski, Materiały operacyjne służb specjalnych jako źródło historyczne. Uwagi metodologiczne, „Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944–1989”, nr 1: 2004, s. 27.

[24] Nie jesteśmy strażnikami , Rozmowa z Andrzejem Kulerem i Januszem Kurtyką z IPN, „Gazeta Wyborcza”, wydanie krakowskie, 29 X 2004, s. 9.

[25] A. Paczkowski, op. cit., s. 11.

[26] Na działaczy SKS są to m.in. SOR-y: „Alfa”, „Beta”, „Gama”, „Adam”, „Filolog”, „Szela” (włączona do późniejszej sprawy „Stalaktyty”). Na mikrofilmie zachowała się sprawa „KOS” dotycząca rozpracowania Krakowskiej Oficyny Studentów.

[27] R. Terlecki, „Monika” czyli „nieprzerwany dopływ informacji”, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej”, 2005 nr 3(50), s. 55–67.

[28] W krakowskiej KW MO w lecie 1980 r. został wydzielony z Wydziału III jako samodzielna jednostka Wydział III-1, w związku z gwałtownym wzrostem „obiektów” wymagających – wg esbeckiego żargonu – ochrony. Na podstawie decyzji z-cy kom. woj. MO ds. SB płk. Wiesława Działowskiego z dn. 17 XI 1982 r. jednostki te wymieniły się nazwami, w konsekwencji czego pracownicy, prowadzone sprawy i „ochraniane” obiekty oraz sieć agenturalna dotychczasowego Wydziału III od tej pory należała do Wydziału III-1 i na odwrót. Akta administracyjne tych wydziałów zostały przekazane krakowskiemu oddziałowi IPN jako jeden zespół.

[29] IPN Kr 060/79, Akta administracyjne Sekretariatu Kierownictwa KW MO Kraków, Operacja „Lato-79”, t. 3, k. 28, Sieć tajnych współpracowników Wydziału III, Kraków, 2 V 1979.

[30] IPN Kr 009/9046, Teczka personalna tw ps. „Monika”, k. 107–109.

[31] IPN Kr 056/84, Akta administracyjne Wydziału III KW MO Kraków, t. 16, Sprawozdanie, raporty kasowe za II kwartał 1979 r., k. 231, 391, 396, Raporty z dn. 31 V, 21 VI i 25 VI; Ibidem, t. 17, Sprawozdanie funduszu „O” za III kwartał 1979 r., k. 45, 96, 139, Raporty z dn. 20 VII, 10 VIII i 24 IX; Ibidem, t. 18, Sprawozdanie, raporty kasowe za IV kwartał 1979 r., k. 99, 121, 167, 173, Raporty z dn. 19 X, 24 X, 3 XI i 6 XI.

[32] IPN Kr 010/12075, Sprawa Operacyjnego Rozpracowania „Alfa”.

[33] IPN Kr 041/196, Akta administracyjne Wydziału „C” WUSW Kraków, Internowani 1981–1983, k. 41, Wykaz internowanych w czasie stanu wojennego. Rejestrowani; IPN Kr 041/99, Akta administracyjne Wydziału „C” WUSW Kraków, Wykaz przesłanych akt internowanych. Kopie pism wysłanych do Wydziałów w/m – przesyłanie akt internowanych t. 1, k. 28 i 60. Te ostatnie akta pochodzą z pierwszej połowy 1983 r., kiedy krakowski Wydział „C” porządkował dokumentację dotyczącą internowanych. Po skompletowaniu zgodnie z obowiązującymi przepisami była ona przekazywana do jednostki operacyjnej wg opisanych wyżej zasad, bądź do archiwum w wypadku osób nie poddanych dotąd kontroli lub włączana do zdeponowanych tam już akt osób w przeszłości inwigilowanych.

[34] Dla porównania: średnia pensja w tym czasie wynosiła 5327 zł miesięcznie.

[35] IPN Kr 041/83, Akta administracyjne Wydziału „C” WUSW Kraków, t. 5, Sprawozdania i raporty kasowe dysponentów III stopnia SB WUSW Kraków za lata 1980 i 1981; Ibidem, t. 7, Sprawozdania o stanie funduszu „O” i raporty kasowe dysponentów III stopnia SB WUSW Kraków za lata 1982 i 1983; Zob.: R. Terlecki, op. cit., s. 62–63.

[36] Nie tylko zresztą krakowskich, co wynika ze wstępnej oceny zapoczątkowanej niedawno kwerendy w zbiorach innych oddziałów IPN, np. w Gdańsku.

[37] IPN Kr 056/93, Akta administracyjne Wydziału III-1 WUSW Kraków, Roczne plany i sprawozdania Wydziału III-1 za okres 1977–1982, k. 115, Tabela: Tajni współpracownicy wykorzystywani przez SB i MO do rozpracowywania konspiracyjnych poczynań sił antysocjalistycznych, poz. 19.

[38] IPN Kr 041/83, Akta administracyjne Wydziału „C” WUSW Kraków, t. 7, Sprawozdania o stanie funduszu „O” i raporty kasowe dysponentów III stopnia SB w Krakowie za lata 1982 i 1983, k. 56, Raport kasowy Wydziału III nr 2/82, II kwartał 1982 r., poz. 244 i 245 z 24 IV 1982.

[39] IPN Kr 056/84, Akta administracyjne Wydziału III KW MO Kraków, t. 17, Sprawozdanie funduszu „O” za III kwartał 1979 r., k. 139, Raport z dn. 24 IX 1979.

[40] IPN Kr 0101/120 (mf), jacket 4.

[41] IPN Kr 010/12060, SOR „Adam”, k. 65, Pismo naczelnika Wydziału III KW MO w Krakowie do naczelnika Wydziału I Departamentu III MSW, Kraków, 25 VI 1976.

[42] IPN Kr 056/84, Akta administracyjne Wydziału III KW MO Kraków, t. 16, Sprawozdanie, raporty kasowe za II kwartał 1979 r., k. 391, 396, Raporty z dn. 21 VI i 25 VI.

[43] IPN Kr 0101/98 (mf), SOR „KOS”, Informacja operacyjna spisana ze słów tw z dn. 6 XI 1980 r., przyjął sierż. A. Wolnicki funkcjonariusz Wydziału III.

[44] Ibidem, Meldunek operacyjny Wydziału III-1 WUSW Kraków z dn. 17 I 1985 r., Słowny zapis zagrożenia (faktu).

[45] W większości przypadków są to raczej informacje operacyjne sporządzone „ze słów” lub spisane z taśmy magnetofonowej przez oficera prowadzącego. Karkosza, w przeciwieństwie do Maleszki, rzadko własnoręcznie pisał doniesienia.

[46] R. Terlecki, op. cit., s. 55.